Blog > Komentarze do wpisu

KOMU W DROGĘ, TEMU CZAS!

No więc stało się, decyzja powzięta. Jedziemy. Jedziemy tylko ja i Młoda. Ot, taki babski wypad na weekend nad morze. Chłopaki - znaczy się Ojciec i Kalafior - zostają sami w domu. Z pewnością czeka ich obu nie lada wyzwanie. Obawiam się jednak, że zostawiając ich samych w domu po raz pierwszy na CAŁE DWA DNI (a więc JEDNĄ NOC!!!) przygody Kevina, co to został sam w domu, to przy tym małe miki... Dziesiątki par skarpet poupychanych w fotelowo-kanapowe zagięcia, różne inne części garderoby porozrzucane niedbale po całym domu (wypisz-wymaluj Moje Waterloo!!!), resztki kanapek na kuchennym blacie (no bo po co, pytam po co wkładać brudne gary do zmywarki, czy choćby do zlewu?), podniesiona - a jakże - deska sedesowa i - o zgrozo - walające się po całej chałupie butelki (po mleku - rzecz jasna!) No ale co zrobić - staram się dziś o tym nie myśleć. Wkurw przyjdzie dopiero w poniedziałek. A może nie? Ostatnio próbuję usilnie zmienić swój charakter - swoją upierdliwą dbałość o szczegóły, czepialskość i nadmierne gderanie na temat walniętego niedbale i gdziekolwiek tego czy owego. Staram się...

A propos garderoby. Nie lubię się pakować na tak krótki wyjazd. Niby masz z tyłu głowy myśl, że to przecież tylko jedna noc, a z drugiej strony, dopychasz ciuchy w walizce kolanem, dopinasz zamek siadając nań czterema literami i błagasz siłę wyższą, by owo zapięcie (wątpliwej w tym przypadku jakości) nie trzasnęło z impetem w momencie wnoszenia walizki po hotelowych schodach. Tak więc pakowanie to istny koszmar.  O ile ja postarałam się zorganizować swój ubiór do minimum, o tyle Młoda wzięła stos ubrań, w tym między innymi sukienkę z cekinami, bolerko futerkowe i trzy kostiumy kąpielowe. Znaczy się - będzie szyku zadawać. Tiaaa.... zwłaszcza na basenie, ze zmokniętymi włosami. I strużkami wody basenowej, kapiącej spod nosa i z brody... Już sobie ją wyobrażam, jak będzie się za kilkadziesiąt lat pakowała na turnus do Ciechocinka...Boszszszsz...Wychowałam fashion victim!!!

Tak czy inaczej - niezależnie od wszystkiego (śnieżyca na drodze, 10 w skali Bouforta na plaży) mam zamiar spełnić swoje noworoczne postanowienie i porozpieszczać się trochę. Pobyć z moją córką - sam na sam. Urządzić sobie dziewczyński wieczór - łącznie z maseczką z ogórka na twarzy, poduszkową bitwą i szampanem Piccolo! Pal licho, że to tylko weekend. Ale skoro ma to być tylko chwila, zatem chwilo trwaj!!!

piątek, 17 stycznia 2014, countrygirl

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: she mother, *.opera-mini.net
2014/01/29 09:51:44
My stoimy przed decyzją wyjazdu do trójmiasta tylko we dwoje. Taki weekend ummm było by fajnie, ale jest i za i przeciw;/