Blog > Komentarze do wpisu

JA TO, PROSZĘ PANA, MAM BARDZO DOBRE POŁĄCZENIA...

Dzisiejszy dzień to sceny żywcem wyjęte z Barei. A wszystko zaczęło się w nocy, kiedy to Młody postanowił obudzić się przed drugą i ... nie spać. Uznał,  że środek nocy to idealna pora nie tylko na jedzenie, ale i na zabawy radiem, samochodami, włosami matki, swoją skarpetą, papciem siostry i gumowym gryzakiem psa. Nie spał ON, nie spałam i ja. No bo jak... Zasnęliśmy oboje cos koło godziny 4 a potem niczym raca wystrzeliłam  z łóżka o 7:15. Niech to szlag!!! AKURAT dzisiaj, kiedy z przeczyn niezależnych ode mnie musiałąm jechać do pracy autobusem. A komuniakcją miejską (w moim przypadku podmiejską) nie jechałam chyba ze sto lat. Ale nic to! W przeciągu kwadransa zdążyłam umyć siebie, ba! nawet umyć i ułożyć na szczotce włosy, ubrać się, umalować, założyć czapę i cieplutkie emulce i pędzę na przystanek. Czy ZDANŻAM? Oczywiście, że NIE ZDANŻAM, bo sa ferię i rozkład jazdy autobusów uległ nieznacznym modyfikacjom...Nieznacznym być może dla uczniów. Dla mnie - kluczowym. Następny autobus za 40 minut, zatem w jednej chwili podjęłam decyzję: "Idę z buta" (w portfelu jeno 6 zł na bilet, zatem o taksówce nie ma co marzyć! ) Po siedmiu krokach zaczęłam się oglądać wstecz z nadzieją, że jakiś koń mechaniczny pojawi się na horyzoncie i że widząc moją dłoń zgrabnie, acz dobiotnie machającą zatrzyma się i weźmie na pakę. Udało się! Złapawszy okazję, którą okazała się sympatyczna pani ze wsi obok, połowę drogi (tę mniej cywilizowaną połowę)przejechałam w komfortowych warunkach. Dziękuję Pani, bo mogłam dziś wyglądać TAK:

(źródło zdjęcia: http://karammba.blogspot.com/2012/01/baba-idzie-na-zakupy-grandma-goes.html)

Ale ostatecznie, dzięki ludziom dobrej woli, co to się nad idącym babiątkiem zlitowali dotarłam do pracy jedynie z piętnastominutowym opóźnieniem.

Miłego weekendu wszystkim dojeżdżającym do pracy!

 

piątek, 07 lutego 2014, countrygirl

Polecane wpisy