RSS
czwartek, 20 lutego 2014

Kim jestę? Jestę ideałem! Tak właśnie zostałam nazwana i to przez kogo! Przez samego Pana Profesora - jak nazywam Naczelnego Fizjoterapeutę Dziecięcego RP - Pawła Zawitkowskiego! Wymienialiśmy się ostatnio pomysłami na temat zabaw z dziećmi, różnych przebieranek itede i...oto ukoronowanie tej korespondencji:

Zawodowo i prywatnie znamy się z Pawłem już od kilku lat i muszę przyznać, ze za każdym razem jest to przemiłe spotkanie. pełne zarówno śmiechu, jak i merytorycznej wiedzy. Jestem pod wrażeniem jego umiejętności zaklinania dzieci, bawi mnie jego poczucie humoru i - jak każdą chyba kobietę - rozbraja jego widok z błogo śpiącym noworodkiem na ramieniu ;-)

Pawła Zawitkowskiego cenię także za jeszcze jedną rzecz. Za to, że jest ambasadorem akcji Cała Polska Czyta Dzieciom. I choć wiele się w tej kwestii zmieniło od czasu naszego dzieciństwa i do czytania dzieciom współczesnych (a może powinnam raczej napisać nowoczesnych) rodziców namawiać nie trzeba, to jednak statystyki pokazują, że w wielu domach wciąż jedyną książką jest... książka gwarancyjna do telewizora. A zatem czytajmy naszym maluchom już od urodzenia! Choćby to miały być szpalty z dzienników!

 

 

wtorek, 18 lutego 2014

Syna rodziłam zimą ...I mniej więcej rok temu właśnie za oknem była regularna zima. Mroźno, przyjemnie, rześko, słonecznie...I ze śniegiem dookoła. A od kilku dni za oknem jest wiosna, a wraz z wiosną - przyszedł pierwszy powiew młodzieńczego szaleństwa w mojej głowie. Chyba Dzieciaki też to czują. Młoda zasypia około godziny 22, puszczając wcześniej lawinę fochów i dąsów, że jak to tak, iść spać! Kalafior z kolei zanim padnie na łóżko, obejdzie na czworka cały swój pokój dookoła, zrobi przegląd wszystkich półek i szuflad w sypialni, powyciąga z kontaktów wszystkie kable, wypije ze dwie butelki mleka, pogra wszystkimi grającymi i chodzącymi zabawkami, a i tak obudzi się około 3 w nocy - szczęśliwy, wyspany i skory do dalszych zabaw.

Ja więc piję kawę za kawą. Gdyby paliła, to pewnie odpalałabym jednego papierosa od drugiego. Chodzę na rzęsach i czuję coraz większe skurcze w łydkach, coraz częstsze drgania powieki i ... coraz większą radość i chęć do życia. Mimo wszystko! Promienie słońca, budzące mnie z samego rana, głaszcząc policzki, wprawiają mnie w błogi, wiosenny nastrój. Mi też się nie chce spać. Zajęć więcej, a doba jakby mi sprzeyjała i rozciągała się niczym z gumy.

I w związku z tą wiosenną aurą za oknem, przypomniały mi się wszystkie moje młodzieńcze wiosenne szaleństwa.... Wszystkie chwile spędzone na podwórku, z przyjaciółmi, na trzepaku pod blokiem... I wszystkie daaaawne miłości, te zapomniane bardziej i mniej...

środa, 12 lutego 2014

Ostatnie dni mijają mi pod znakiem dumy. Dumna byłam w sobotę, kiedy to Jurek Owsiak ogłosił, że jednak wraca z Kosmosu na Ziemię i że jego orkiestra będzie grała nadal. Do końca świata i o jeden dzień dłużej. Mam wrażenie, chyba całkiem nie blade i całkiem nie nikłe, że całe to internetowa nagonka na JO oraz na WOŚP to karuzela, którą kręci ta sama ekipa, która kręci głową Macierewicza...

Dumna byłam także w niedzielne przedpołudnie , kiedy to wraz z Młodą poszłam do naszego toruńskiego Planteraium na zabawne historie młodego Nikusia Kopernikusia. Siedziałyśmy zapatrzone w sztuczne niebo i na sklepieniu oglądałyśmy toruńskie niebo, niczym z dachów toruńskich XV-wiecznych kamienic. Oglądając układ solarny wirujący nad naszymi głowami - poczułam się naprawdę szczęśliwa, że pochodzę z Torunia. Mimo, że psioczę na to miasto, na jego zaściankowość, burakowo, na marazm gospodarczy, społeczny - to dumna jestem, że tymi samymi uliczkami, którymi biegałam w młodości ja - biegali - ot choćby Mikołaj Kopernik, Tony Halik czy Boguś Linda;-)

I dumna byłam w niedzielny wieczór, kiedy widziałam naszego Kamila jak leeeeeeeciiiiiii.....Jak zostawia daleko w tyle konkurencję i jak pruje rosyjską przestrzeń powietrzną! Fajnie jest jak masz z czego / kogo być dumnym. Fajnie, jak potrafisz się cieszyć rzeczami małymi i dużymi. Ja umiem się cieszyć nawet gównem, zawiniętym w papierek, bo wmawiam sobie, że dostałam konika, tylko gdzieś pognał... I żal mi ludzi, których pierwszą myślą po zwycięskim locie Kamila Stocha było: "Ciekawe ile on zarabia i ile będzie dostawał emarytury?" Za te 5-10 lat, jak już - wiadomo - nie będzie zdolny do takich wyczynów.

A dziś jestem dumna z mojego Syna, który skończył pierwszy rok swojego życia. Z każdego poranka, kiedy to wita mnie swoim uśmiechem. Z każdego jego "mama", "tata", "daj". I dumna jestem z siebie. Że wydałam na świat Dwa Życia. Że dzięki tym Życiom obchodzę trzykrotnie w roku Dzień Matki. Każdego dnia czuję się szczęściarą!

15:28, countrygirl
Link Dodaj komentarz »
piątek, 07 lutego 2014

Dzisiejszy dzień to sceny żywcem wyjęte z Barei. A wszystko zaczęło się w nocy, kiedy to Młody postanowił obudzić się przed drugą i ... nie spać. Uznał,  że środek nocy to idealna pora nie tylko na jedzenie, ale i na zabawy radiem, samochodami, włosami matki, swoją skarpetą, papciem siostry i gumowym gryzakiem psa. Nie spał ON, nie spałam i ja. No bo jak... Zasnęliśmy oboje cos koło godziny 4 a potem niczym raca wystrzeliłam  z łóżka o 7:15. Niech to szlag!!! AKURAT dzisiaj, kiedy z przeczyn niezależnych ode mnie musiałąm jechać do pracy autobusem. A komuniakcją miejską (w moim przypadku podmiejską) nie jechałam chyba ze sto lat. Ale nic to! W przeciągu kwadransa zdążyłam umyć siebie, ba! nawet umyć i ułożyć na szczotce włosy, ubrać się, umalować, założyć czapę i cieplutkie emulce i pędzę na przystanek. Czy ZDANŻAM? Oczywiście, że NIE ZDANŻAM, bo sa ferię i rozkład jazdy autobusów uległ nieznacznym modyfikacjom...Nieznacznym być może dla uczniów. Dla mnie - kluczowym. Następny autobus za 40 minut, zatem w jednej chwili podjęłam decyzję: "Idę z buta" (w portfelu jeno 6 zł na bilet, zatem o taksówce nie ma co marzyć! ) Po siedmiu krokach zaczęłam się oglądać wstecz z nadzieją, że jakiś koń mechaniczny pojawi się na horyzoncie i że widząc moją dłoń zgrabnie, acz dobiotnie machającą zatrzyma się i weźmie na pakę. Udało się! Złapawszy okazję, którą okazała się sympatyczna pani ze wsi obok, połowę drogi (tę mniej cywilizowaną połowę)przejechałam w komfortowych warunkach. Dziękuję Pani, bo mogłam dziś wyglądać TAK:

(źródło zdjęcia: http://karammba.blogspot.com/2012/01/baba-idzie-na-zakupy-grandma-goes.html)

Ale ostatecznie, dzięki ludziom dobrej woli, co to się nad idącym babiątkiem zlitowali dotarłam do pracy jedynie z piętnastominutowym opóźnieniem.

Miłego weekendu wszystkim dojeżdżającym do pracy!