RSS
czwartek, 12 września 2013

Od powrotu z Krakowa już minął jakiś czas, a ja nie mogę się zebrać, by siąść do komputera na dłużej. Roboty tyle, że nie wiem, w co ręce włożyć. No ale w końcu „siedzę w domu z dzieckiem”.  Dotychczas z dwójką dzieci, a szczęśliwie od 1 września – z jedną sztuką.

Zawsze fascynował mnie fenomen matek wychowujących samotnie swoje potomstwo. Ostatnio jestem dla nich pełna podziwu, zwłaszcza dla tych, które mają więcej niż jedną pociechę do „obrobienia”. Nie wyobrażam sobie borykania się z tak zwaną codziennością i prozą życia w pojedynkę.  Dwa miesiące wakacji z dwójką małolatów trochę mnie jednak wypompowała, zatem z nieukrywaną ulgą przyjęłam początek kolejnego roku (przed)szkolnego. I choć Mąż ma raczej nikłe szanse, by stanąć w Sevres pod Paryżem jako wzorcowy ojciec XXI-go wieku, to i tak w sytuacjach awaryjnych – on jest. Po prostu JEST. I to wystarczy. Tym bardziej przekazuję SZACUN wielki dla pojedynczych rodziców! Ja bym nie dała rady. Z drugiej strony – tyle o nas wiemy, ile nas sprawdzono….

Oooo, powiało filozofią! A zatem pozostańmy w tym klimacie. Nowelia Opowiadarka urodziła. Cieszę się razem z nią, bo – podobnie jak i mi – jej także końcówka ciąży dłużyła się niemiłosiernie. Stanisław przyszedł na świat dużym, zdrowy i silny. Rodzicom gratuluję dzieła, a Młodemu Stasiowi… No właśnie… Takie mnie ostatnio rozważania naszły. Tak wielu rodziców wypomina singlom czy też osobom świadomie decydującym się na bezdzietność egoizm. Ale czy takim samym egoizmem (a czy nie większym?) jest chęć posiadania tego potomstwa i wydawania go na świat? No bo tak – chcemy mieć dziecko i je rodzimy. OK, dajemy mu miłość, przekazujemy swoje wartości, mądrość. Ale przecież tak naprawdę nie jesteśmy w stanie dać mu szczęścia. Mało tego – kiedy nas zabraknie Ono zazwyczaj cierpi. Jeśli jest wrażliwe – cierpi z powodu ot choćby nietolerancji, niesprawiedliwości, brutalności otaczającego świata. Wrzucamy Je prędzej czy później na głęboką wodę. Jeśli coś idzie nie tak – też cierpi.

Tak czy inaczej – prawie każdy z nas jest w jakimś stopniu egoistą. Zdecydowana większość z nas żyje tak naprawdę dla siebie. Jednak… trochę zazdroszczę Nowelii… Niewiele jest w życiu tak pięknyc h chwil jak trzymanie na rękach Nowego Człowieka, pachnącego i takiego ciepłego… Ono nas kocha miłością bezwarunkową… teraz na pewno.